BMW E36 350i 400 KM !

300-konne BMW E36 350i Coupe, BMW E46 325Ci
Convertible i Wojciech Ogień Łubkowski Ogień to znana i lubiana osobowość w polskim sporcie motorowym i jeszcze daleko poza nim. Znany też jako Wojtek Łubkowski, o BMW wie praktycznie wszystko – otacza się nimi na co dzień. Najsympatyczniejszy polski drifter prywatnie to człowiek sumiennie pilnujący swojego interesu „Fire-Garage” w Gliwicach. Non-stop ze słuchawką przy uchu, pracuje zawsze na najwyższych obrotach!



300-konne BMW E36 350i Coupe, BMW E46 325Ci
Convertible i Wojciech Ogień Łubkowski

Pamiętam, że przez znajomych kibiców z Niemiec okrzyknięty został jako polski driftking, pomimo pechowego 4-tego miejsca, które ciągnie się za nim, jak kłęby dymu za jego „dziką” trójką. W tym miejscu odchodzą w cień niewiele znaczące oceny jurorów, bo to efektowny sport właśnie dla widzów. Mimo wszystko, lata obecności i frekwencji w sporcie pozwoliły uzbierać już pokaźną liczbę nagród i pucharów, które dumnie zdobią półki w domu.

Park Maszyn
Wybór marki samochodu do sportu był co najmniej oczywisty i w żaden sposób nieprzypadkowy. BMW nie mają przed nim jakichkolwiek tajemnic, dlatego właśnie jego egzemplarz musi być dopieszczony w najwyższym stopniu – to popularne E36 w nadwoziu Coupe, które się nie nudzi, a wciąż pozytywne emocje w klientach budzi. Pewien wkład pracy uczynił je wyjątkowym. Pierwszą cechą rozpoznawczą jest charakterystyczne oklejenie. W tej kwestii tematu pilnuje miejscowa firma Mikas Vinyl Design – najlepsze miejsce do oklejenia samochodu. Ogień, dym, płomienie – wszystko to są jak najbardziej trafne motywy, nic innego nie pasowałoby tu tak dobrze.
Następną sprawą jest silnik.. Zarażony pomysłem kolegi i dodatkowo zachęcony nadarzającą się właśnie okazją, Ogień zdeterminował się wsadzić pod maskę naprawdę dużą jednostkę. Padło na olbrzymie V8 pochodzące wprost z najMocniejszej limuzyny E39. Odważne posunięcie, a silnik z M5 nawet „prawie” zmieścił się w komorze E36. Niestety doskwiera mu nie domykająca się pokrywa komory silnika, przez wielką chłodnicę i dwa diabelskie rogi stożków powietrza. Jest to zobrazowany dowód na to, iż megamoc 400 KM i 500 Nm aż kipi spod maski. Potencjał zdradza też grafika pokrywy silnika, aczkolwiek często samochód jeździ ze zdjętą całkowicie klapą (zdecydowanie poprawione oddychanie i odprowadzanie ciepła ;). W tym miejscu należy zaznaczyć iż wydech Ognistego Demona przerobiono wg. własnych potrzeb. Jak wiadomo w takich sportach mocy nigdy nie dość, dlatego w przypadku przypływu gotówki można by było spotęgować jej rezerwy poprzez zamontowanie jakiegoś wydajnego kompresora. Pomysły są. A w przypadku takiego zabiegu Ognisty Demon przemieniłby się w ziejącą żywym ogniem Piekielną Bestię! ;)
Póki co, maszyna wygląda jak należy. Nie ma tu nic co zbędne. Najważniejsze odpowiednio wyekwipowane miejsce pracy kierowcy. Z kabiny wyleciało praktycznie wszystko poza sprzętem muzycznym. Pojawiła się klatka bezpieczeństwa firmy Kozioł Motorsport, siedzenia speed3, czy też pasy Schrott. Ponadto nie obyło się bez wyposażenia samochodu w obowiązkowy hydrauliczny hamulec ręczny. Pod nową ognistą maską plastikową, która również spełnia rolę obniżającą masę pojazdu, zobaczymy specjalnie dorabianą chłodnicę wody. Za jej sprawą wspomniana maska nie domyka się jak należy do końca. Kolejnym wymuszonym elementem jest dorabiana chłodnica wspomagania. Pozostałe modyfikacje to m.in. wstawione gwintowane zawieszenie FK, powiększony skręt kół, powiększone kąty, rozpórki kielichów. Pojawiły się też dystanse na kołach, poszerzone błotniki oraz przerobiony wał. Ostatnim i jednym z najbardziej pożądanych elementów jest szpera 100% – tak jak wszystkie reguły nakazały. W przenoszeniu mocy Demona na asfalt pomaga standardowa 6-biegowa skrzynia.

Lojalność ponad wszystko.
Od 2007 wierność i lojalność do BMW od pierwszego E30 Coupe z 2,5-litrową jednostką pod maską. Tak to właśnie wygląda. We wszystkich legendach, odnośnie tej marki, że kto raz wsiądzie do któregoś modelu, nie kupi już sobie samochodu innego producenta, jest mnóstwo prawdy. Podobnie było tu. Do momentu 2008 roku, gdy na topie pojawił się Demon, swoją wielką karierę i sentyment do siebie wypracowywało m.in. wspomniane E30 325i Coupe, czyli pamiętna sympatyczna „Pomarańcza” z przeszczepionym silnikiem 3.0 litra. Jej następcą, a jednocześnie poprzednikiem, był „Masacrator”. Ot kolejna beemka z nadanym pieszczotliwym pseudonimem roboczym. Jej bazą było E36 w mniej uroczej budzie Sedan i z roku 1991. Wyposażona była w 4-litrowe V8 dysponujące mocą około 310 KM, 430 Nm, a charakteryzowało ją to, że nie brzmiał, a grzmiał on niczym grom! Wspomnień co niemiara. No a przecież zamiłowanie do driftu i pierwsze poślizgi bokami pojawiło się jeszcze lata, lata wcześniej…

Convertible E46
Dziennikarska wścibskość i ciekawość oraz bezgraniczne uwielbienie BMW, kazały się zainteresować też prywatnym samochodem Ognia. A obecnie jest to zadbane niebieskie BMW E46 325Ci Convertible z 2002 roku. Wojtek zakupił je od pierwszego właściciela i szczęśliwie użytkuje samochód już 4 lata. W chwili obecnej na liczniku widnieje liczba 98 tysięcy przejechanych kilometrów, gdyby tylko był wolny czas, aby propagować „Radość z jazdy” rekreacyjnymi wycieczkami, na pewno kilometrów znacznie by przybyło. Auto posiada 2,5-litrowy silnik i dysponuje mocą 192 KM oraz 245 Nm. Piekielna machina jak Demon to nie jest, bardziej otula ją niewinność. Takiego charakteru dodaje np. składany dach, ale zdradza ją agresywność typowych detalów bawarskiej marki. Kilkukrotnie zdarzyło się widzieć bawarski zaprzęg, gdy E46 doprowadzało na naczepie siostrzane BMW na zawody. Świetna fucha, no i sympatyczny widok na drodze.
O tej porze roku, samochód pełni już rolę zimowego Coupe. Uzbrojono w pełny ekwipunek zimowy czyli dobrany sztywny dach typu hardtop oraz inne, mniejsze felgi, które może nie są tak efektowne jak letnie obręcze, ale przynajmniej nie oszpecają samochodu czarne stalowe felgi.

Podobnie jak w przypadku sportu Wojtek zawsze chciał mieć Coupe, tak w przypadku swojego prywatnego samochodu zawsze jest to kabriolet BMW – od pierwszego E30 poprzez E36, aż do obecnego E46. Kolejność została zachowana. W przypadku gdy w przyszłości któregoś dnia pojawi się kolejna generacja, na pewno będziemy z nią już na bieżąco.

Charakterystyczny polski drifter wciąż doskonali swoje wielkie umiejętności panowania nad samochodem, pojawia się i będzie pojawiał się na zawodach. Z jego strony możemy zawsze liczyć na efektowne show (podpalanie nawierzchni stało się już legendą, rodzice opowiadają tą bajkę swoim pociechom – młodym kierowcom przed snem na dobranoc). Ogień się nie wypalił! Każdy będzie mógł doświadczyć niezapomnianych wrażeń podczas przejażdżki z kierowcą w Drift Taxi, a i uścisnąć dłoń mistrza – bezcenne!

no images were found

Zdjęcia: Agnieszka Krzempek ( aagusia79@gmail.com )

Linki:
– Drift Power www.driftpower.pl

One thought on “BMW E36 350i 400 KM !

  1. Pingback: RS OPONY: Wojciech „Ogień” Łubkowski – drifter  | SZCZECIN MOTOSHOW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *